Hyundai N jako baza do taniego ścigania – o co w tym chodzi
Hyundai N wszedł do świata hot hatchy z dość prostą obietnicą: dać auto, które już w serii zniesie regularne katowanie na torze i jednocześnie nie zrujnuje portfela. Dla kogoś, kto myśli o Hyundaiu i20N, i30N albo Elantrze N jako o bazie do taniego ścigania po polskich torach, to punkt wyjścia. Fabryczne nastawy, trwałe podzespoły, sensowne chłodzenie i rozsądne ceny na rynku wtórnym tworzą mieszankę, którą trudno zignorować.
Rodzina N powstała z myślą o jeździe sportowej – nie jest to marketingowy pakiet naklejek, tylko kompletne podejście: tryby pracy układu napędowego, możliwość pełnej konfiguracji, mocne hamulce, dobrze zestrojone zawieszenie i to wszystko w samochodach, które wciąż mogą być codziennym środkiem transportu. Dla kogoś, kto chce wjechać na Tor Poznań, Silesię, Jastrząb czy Łódź bez kompletnego swapu zawieszenia i hamulców – to ogromny plus.
Rodzina Hyundai N – co jest w niej „torowego” już w serii
Wszystkie trzy modele – Hyundai i20N, Hyundai i30N i Hyundai Elantra N – mają cechy, które z punktu widzenia track day są kluczowe:
- Silniki turbo z wyraźnym zapasem termicznym i możliwością bezpiecznego podniesienia mocy.
- Sportowe zawieszenie (i w i30N/Elantra N także adaptacyjne) z wyraźnie sztywniejszymi nastawami niż w cywilnych wersjach.
- Fabryczne blokady mechanizmu różnicowego (eLSD), szczególnie istotne przy wyjeździe z wolnych zakrętów.
- Tryb N i N Custom, pozwalający dopasować reakcję silnika, siłę wspomagania kierownicy, sztywność amortyzatorów, działanie eLSD i kontrolę trakcji.
- Hamulce, które przy rozsądnym stylu jazdy i lekkim przygotowaniu (płyn, klocki) wytrzymują typowy weekendowy track day.
To wszystko oznacza, że zamiast inwestować na starcie w kompletne zestawy zawieszeń, duże hamulce i drogi soft, możesz na początek pojechać prawie serią, złapać doświadczenie, a dopiero potem rozsądnie modować.
Dostępność Hyundai N w Polsce i konkurencja
Na polskim rynku wtórnym najłatwiej dostępny jest Hyundai i30N. Wersje hatchback i Fastback pojawiają się regularnie, często w sensownych specyfikacjach z pakietem Performance. Sporo aut to egzemplarze po gwarancji, kupione jako „zabawki” i zadbane. Da się też trafić egzemplarze po lekkiej torowej przygodzie – tutaj potrzebna jest chłodna głowa i dobry przegląd przed zakupem.
i20N jest młodszy i egzemplarzy jest wyraźnie mniej, ale za to rzadziej spotyka się auta bardzo mocno „dokręcane” na torze – najczęściej to samochody codzienne z okazjonalnymi wypadami na imprezy torowe. Elantra N to w Polsce egzotyk – auta trafiają głównie z importu (często z Niemiec lub Korei via inne rynki), co ma dwie konsekwencje: trudniej znaleźć zdrowy egzemplarz, ale też łatwiej zbudować projekt „unikat na padoku”.
Na tle konkurencji – Focus ST, Megane RS, GR Yaris, Cupra – Hyundai kusi przede wszystkim relacją cena/osiągi i tym, że sensowny poziom torowej sprawności osiąga przy stosunkowo prostych modyfikacjach. GR Yaris jest genialny, ale drogi w zakupie i modach; Megane RS świetne na torze, ale używki potrafią być wyeksploatowane. Hyundai N jest pośrodku – nie najtańszy, nie najlepszy w absolutnej skali, ale bardzo dobry „w realnym budżecie”.
Zalety i wady Hyundai N z perspektywy torowej
Najważniejsze zalety dla fana track day:
- Dość mocne silniki już w serii – nie musisz startować od programów, żeby pojechać szybciej niż typowe wolnossące projekty.
- Dobre skrzynie biegów – manual w i20N, manual lub automat (DCT) w i30N/Elantra N, z szybkim działaniem i rozsądnymi przełożeniami torowymi.
- Sensowne hamulce – przy przejściu na klocki o wyższej temperaturze pracy i dobry płyn hamulcowy można mieć stabilne hamowanie przez cały 20–30-minutowy stint.
- Rozsądne koszty obsługi bieżącej – części zamienne nie są wycenione jak w autach premium, a proste czynności serwisowe ogarnie większość warsztatów.
Po drugiej stronie są wady typowe dla współczesnych hot hatchy:
- Masa – i30N i Elantra N to ciężkie auta, co oznacza większe obciążenie hamulców i opon, szybsze nagrzewanie płynów, trudniejszą pracę na ciasnych torach.
- Koszty ogumienia – szczególnie w i30N/Elantra N, gdzie bazowe rozmiary felg oznaczają droższe półslicki i większe zużycie.
- Wrażliwość na przegrzanie przy ekstremalnej jeździe – przy długich sesjach w upale trzeba brać pod uwagę dodatkowe chłodzenie, chociaż w lekkim, amatorskim użytku seria daje radę.
Dla osoby budującej projekt „tanie ściganie” Hyundai N jest ciekawym kompromisem: nie jest to budżetowa Impreza z LPG, ale też nie wymaga portfela jak GT3. Dobrze, że na starcie można zrobić niewiele i mimo to cieszyć się szybkim autem.
Realne oczekiwania: budżet, tempo i kompromisy torowo–cywilne
Zanim zapadnie decyzja między Hyundaiem i20N, i30N i Elantrą N, trzeba ułożyć kilka rzeczy w głowie: do czego auto ma służyć, jak często będzie wyjeżdżać na tor, ile środków realnie da się przeznaczyć na modyfikacje i eksploatację, no i ile komfortu można poświęcić.
Jak szybko jedzie seria i20N, i30N i Elantra N na polskich torach
Dokładne czasy okrążeń zależą od kierowcy, opon, temperatury i miliona drobiazgów, ale w przybliżeniu można przyjąć kilka odniesień. Hyundai i20N na dobrych semi-slickach, przy seryjnej mocy i rozsądnie jeżdżącym kierowcy, będzie mniej więcej w tempie dobrze ogarniętego Clio RS lub lekkiego hot hatcha 1.8–2.0 turbo. Na ciasnych torach (Jastrząb, Tor Łódź, Radom) potrafi kręcić czasy zawstydzające mocniejsze auta, bo nadrabia zwrotnością i niższą masą.
i30N w wersji Performance na gumach torowych na Torze Poznań potrafi jechać w tempie zbliżonym do amatorskich projektów typu „GTI z większą turbiną”. Na Silesii i w Modlinie zyskuje dzięki stabilności i mocy, co widać przy długich prostych. Na krótszych, technicznych obiektach masa zaczyna przeszkadzać – trzeba mocniej dbać o styl hamowania i o temperaturę opon.
Elantra N jest bardzo zbliżona osiągami do i30N – to ta sama „klasa wagowa”. Na szybkich obiektach jej dłuższe nadwozie i lepsza aerodynamika mogą pomagać w najwyższych prędkościach i stabilności, ale w ciasnych sekcjach trzeba pracować kierownicą nieco bardziej świadomie.
Przy porównaniu z typowymi torowymi zabawkami pokroju MX-5 trzeba zaakceptować fakt: Hyundai N to szybkie, ale ciężkie auto. Na prostych odjeżdża, w ciasnych, ciasnych sekcjach potrafi natomiast zostać za lekką tylnonapędówką, jeśli kierowca nie panuje nad pracą oponami.
Track day weekendowy, KJS, Time Attack – trzy różne światy
Jeden Hyundai i20N, i30N czy Elantra N może służyć do bardzo różnych form motorsportu amatorskiego. W Polsce najczęściej spotyka się:
- Track day weekendowy – kilka wyjazdów rocznie na Tor Poznań, Silesię, Ułęż, Jastrząb. Cel: zabawa, nauka, bez ciśnienia na puchary.
- KJS / Superoes / amatorskie sprinty – krótkie odcinki na lotniskach, małych torach, często na seryjnym lub lekko zmodyfikowanym aucie.
- Time Attack / Track Day Trophy – rywalizacja na najlepszy czas okrążenia, gdzie liczy się nie tylko fun, ale i wynik.
Dla weekendowego track day’a wystarczy często: seria + dobre opony + zmieniony płyn hamulcowy + lepsze klocki. Pod tym względem wszystkie trzy N-ki nadają się znakomicie, a wybór sprowadza się bardziej do budżetu i preferencji nadwoziowych.
Do KJS-ów i superoesów i20N sprawdzi się świetnie: jest zwinny, lekki, zjada mniej opon i paliwa, a przy częstych dohamowaniach łatwiej go utrzymać w ryzach termicznych. i30N i Elantra N są tu trochę „overkill” – ich masa i moc na śliskich, ciasnych próbach może bardziej przeszkadzać niż pomagać.
Jeśli celem jest Time Attack lub inna forma formuły na czas, i30N i Elantra N dają większy potencjał absolutny – wyższa moc, lepsza stabilność przy dużych prędkościach, większa baza do tuningu. i20N natomiast daje najwięcej frajdy przy niskim koszcie okrążenia i jest idealny dla kierowcy uczącego się jazdy na czas.
Budżet: serwis + opony, „light mods” i specyfikacja klubowa
Realistycznie da się wyróżnić trzy poziomy wejścia w Hyundaia N na tor:
1. Tylko serwis + opony
Najprostszy scenariusz: kupujesz zdrowe i20N, i30N lub Elantrę N, robisz świeży serwis olejowy, wymieniasz płyn hamulcowy na sportowy (DOT 4 z wysoką temperaturą wrzenia), dorzucasz lepsze klocki i półslicki lub chociaż dobre UHP. Na taki poziom koszt wejścia jest najniższy, a tempo jazdy już całkiem przyzwoite. To idealny start dla kogoś, kto jeszcze nie wie, ile czasu spędzi na torze.
2. Light mods – etap średniego zaangażowania
Gdy pojawi się chęć wyciśnięcia z auta więcej, dochodzą:
- sprężyny obniżające lub budżetowa gwintówka,
- minimalne usztywnienie nadwozia (strut bar, poli-busze w newralgicznych punktach),
- nieco bardziej agresywny pakiet aero (splitter, dokładki, mocniejszy docisk tyłu),
- delikatny stage 1 przy zachowaniu marginesu bezpieczeństwa termicznego,
- drugi komplet felg i opon typowo torowych.
Na tym etapie zaczynasz realnie konkurować z lepiej przygotowanymi autami w klasach amatorskich, ale wciąż możesz dojechać do pracy bez odrywania plomb.
3. Club spec – auto głównie na tor
Tutaj Hyundai i20N, i30N i Elantra N zmieniają się w projekty zorientowane na wynik:
- pełny coilover z regulacją twardości i wysokości,
- negatywy, możliwość regulacji geometrii (camber plates, regulowane wahacze),
- klatka bezpieczeństwa lub pałąk, kubełkowe fotele i szelki,
- zaawansowane hamulce (zestawy BBK lub tarcze i klocki klasy wyścigowej),
- mocna mapa, często w okolicach granic zdrowego rozsądku dla seryjnego dołu silnika.
Taki poziom ma sens, jeśli faktycznie planujesz regularną rywalizację i jesteś gotów poświęcić codzienną użyteczność. To etap, na którym trzeba wyraźnie odróżnić „tanie ściganie” od „budowy wyczynowej broni”.
Kompromisy codzienność vs tor – co trzeba zaakceptować
Hyundai i20N, i30N i Elantra N w serii są zaskakująco użyteczne na co dzień. Problem pojawia się, kiedy zaczynasz je przystosowywać pod tor. Każdy krok w stronę lepszego czasu okrążenia wpływa na komfort, hałas, zużycie paliwa i podzespołów.
Hałas i komfort: sprężyny obniżające i sztywniejsze zawieszenie oznaczają więcej drgań, większy hałas od opon, wyczuwalne nierówności. Półslicki na ulicy generują wycie w trasie i nerwowość w deszczu. Kubełkowe fotele świetnie trzymają na torze, ale wysiadanie na parkingu pod supermarketem zaczyna przypominać trening gimnastyczny.
Zużycie paliwa i części: na torze trzeba liczyć się z paliżernią – i20N jest tu najoszczędniejszy, i30N i Elantra N potrafią spalić zdecydowanie więcej przy agresywnej jeździe. Do tego klocki, tarcze, półosie, przeguby, łożyska – wszystko dostaje solidnie w kość. Koszt jednego weekendu na Torze Poznań to nie tylko paliwo i wpisowe, ale też realne zużycie podzespołów.

Charakterystyka Hyundai i20N – lekki wojownik na ciasne tory
i20N to najmniejszy z rodziny N, ale na technicznych obiektach potrafi robić największe wrażenie. Krótkie nadwozie, niska masa i wystarczająca moc sprawiają, że jest wyjątkowo wdzięczną bazą do „tanio–szybkiego” auta torowego, zwłaszcza jeśli twoim naturalnym środowiskiem są Jastrząb, Radom, Tor Łódź czy mniejsze obiekty treningowe.
Moc, masa i napęd – fundament charakteru i20N
Silnik 1.6 T-GDI w i20N nie bije rekordów tabelki, ale na torze liczy się kombinacja mocy i masy. Auto jest wyraźnie lżejsze od i30N czy Elantry N, co procentuje wszędzie tam, gdzie kręci się dużo kierownicą, a mniej jedzie „w podłodze”.
Dzięki mniejszej masie:
- hamulce żyją dłużej i łatwiej je chłodzić,
- opony zużywają się wolniej, co obniża koszt okrążenia,
- auto reaguje bardziej nerwowo, ale też czytelniej na balans gazem i hamulcem.
Mechaniczna szpera robi robotę – na wyjściach z ciasnych zakrętów można naprawdę agresywnie kłaść gaz, a i20N chętnie „wyciąga” się po wewnętrznej, zamiast od razu łapać szorowanie przednimi kołami.
Podwozie i prowadzenie – naturalny talent do zmian kierunku
Seryjnie i20N jest lekko nadsterowny przy odjęciu gazu i hamowaniu w zakręcie. Dla kierowcy, który lubi pracować balansem auta, to ogromna zaleta. Delikatne ujęcie gazu, lekkie dohamowanie – i tył zaczyna rysować większy łuk, pomagając w ostrym skręcie bez jazdy po zewnętrznej bandzie zakrętu.
Na polskich torach, gdzie dominuje technika nad brutalną mocą, to czyste złoto. Typowy scenariusz: szybka sekwencja zmian kierunku, lekkie przeniesienie masy i20N „wskakuje” w kolejny zakręt bez opóźnienia. Przy i30N czy Elantrze trzeba w tym samym miejscu dużo dokładniej pilnować hamowania i toru jazdy.
Typowe mody w i20N – co daje najwięcej za rozsądne pieniądze
Przy ograniczonym budżecie najlepiej najpierw skupić się na trzech obszarach: opony, hamulce, zawieszenie. Moc zostaw na deser.
- Opony – półslicki w mniejszym rozmiarze są stosunkowo tanie, a i20N nie „zabija” ich masą. Jeden komplet potrafi obsłużyć kilka track day’ów, jeśli nie katujesz auta w 35-stopniowym upale.
- Hamulce – dobre klocki torowe, świeży płyn o wysokiej temperaturze wrzenia i ewentualnie przewody w stalowym oplocie. W lekkim aucie taki zestaw naprawdę długo trzyma parametry.
- Zawieszenie – sprężyny obniżające lub prosty gwint z rozsądną twardością. Dokładanie „betonu” mija się z celem, bo i20N lubi pracować zawieszeniem i przekłada to na przyczepność.
Dopiero po ogarnięciu tych elementów sens ma delikatny stage 1. Kilkadziesiąt koni więcej w lekkim aucie czuć bardzo wyraźnie, a obciążenie podzespołów nadal pozostaje w granicach względnie rozsądnej eksploatacji.
Eksploatacja i koszty – gdzie i20N naprawdę oszczędza portfel
Na poziomie paliwa i opon i20N jest zdecydowanie najbardziej przyjazny. Mniejsza masa = mniej energii do rozpędzenia i wyhamowania. Dodatkowo mniejsze felgi i rozmiary opon oznaczają zdecydowanie tańsze półslicki niż w większych N-kach.
Przykład z życia: jeden dzień intensywnej jazdy na Jastrzębiu w i20N często kończy się zużyciem połowy kompletu klocków przednich i sensownym, ale nie tragicznym ubytkiem bieżnika. W podobnym scenariuszu i30N potrafi „zjeść” materiał eksploatacyjny znacznie szybciej, bo dochodzi walka z masą przy każdym hamowaniu.
Jeżeli chcesz dużo jeździć i mało wydawać – i20N jest logicznym wyborem. Każde kolejne kółko na torze kosztuje cię po prostu mniej.
Dla kogo i20N jako baza torowa
To auto idealne, jeśli:
- lubisz ciasne i średnie tory, gdzie liczy się zwinność,
- chcesz uczyć się techniki bez maskowania błędów potężną mocą,
- ważniejsza jest ilość kilometrów torowych niż „efekt wow” na prostej,
- masz ograniczony budżet na opony i hamulce.
Jeśli widzisz siebie głównie na technicznych obiektach i liczysz każdą złotówkę wydaną na tor, i20N daje najlepszy start, by po prostu jeździć częściej.
Charakterystyka Hyundai i30N – klasyczny hot hatch do wszystkiego
i30N to środek gamy, ale dla wielu osób – najbardziej uniwersalny wybór. Ma więcej mocy niż i20N, wyższy potencjał absolutny, a przy tym nadal pozostaje hatchbackiem, który ogarnie rodzinny wypad i drogę na track day z kołami w bagażniku.
Moc, masa, napęd – „duży” hot hatch w praktyce
Dwulitrowy turbo w i30N dostarcza solidny kop od średnich obrotów. Na prostych Toru Poznań, Silesia Ring czy Ułęż auto naprawdę żyje – tam, gdzie i20N zaczyna się kończyć, i30N jeszcze przyspiesza z zapałem.
Masa robi swoje. Jest szybki, ale wymaga:
- ostrożniejszego gospodarowania hamulcami,
- bardziej świadomego zarządzania temperaturą opon,
- większej precyzji przy hamowaniu w zakręt, bo dodatkowe kilogramy chcą jechać dalej na wprost.
Mechaniczna szpera i dobrze zestrojona elektronika pomagają przenieść moc na asfalt. Przy wyjściu z zakrętu czujesz, że auto „ciągnie” do przodu, zamiast bezradnie mielić jednym kołem. Tu rodzi się przewaga na szybszych obiektach.
Prowadzenie – stabilność i siła na szybkich obiektach
Na Torze Poznań czy Silesi Ring i30N czuje się jak w domu. Przy większych prędkościach auto jest stabilne, nie szuka kolein, świetnie reaguje na delikatne korekty kierownicą. Na szybkich łukach dodaje sporo pewności, której nie da się wyczytać z katalogu.
Na ciasnych obiektach masa wychodzi na wierzch. Auto wymaga:
- wcześniejszych, mocniejszych hamowań,
- czystszej linii przejazdu, bo poprawki w połowie zakrętu kosztują więcej,
- większej dyscypliny w zarządzaniu temperaturą hamulców i opon.
W rękach ogarniętego kierowcy i30N potrafi jednak robić bardzo równe, szybkie kółka – jest mniej „nerwowy” niż i20N, bardziej przewidywalny w długim stincie.
Modyfikacje i30N – gdzie kończy się „light”, a zaczyna „torowy sprzęt”
Przy i30N bardzo łatwo przekroczyć granicę między lekkimi modyfikacjami a autem, które wymaga już naprawdę grubego budżetu. Kilka kroków ma jednak świetny stosunek efektu do ceny.
- Hamulce – to pierwsze miejsce do inwestycji. Twardsze klocki, dobre tarcze, płyn o wysokiej temperaturze wrzenia i sensowne chłodzenie (kanały, prowadzenie powietrza z przodu) – bez tego dłuższy stint w upale na Torze Poznań kończy się miękkim pedałem.
- Zawieszenie – coilover z rozsądnym zakresem regulacji i możliwość ustawienia negatywów na przód. Odpowiednie kąty robią cuda dla przedniej osi, zwłaszcza przy ciężkim przodzie i30N.
- Opony – szerokie półslicki dają ogromny zysk czasowy, ale też przyspieszają zużycie hamulców i napędu. Warto dobrać mieszankę do częstotliwości wyjazdów, nie tylko do ambicji.
Na tym poziomie i30N zaczyna realnie rywalizować czasami z mocno doinwestowanymi hot hatchami na większych torach. Jeśli dojdziesz do mocnych map, hybrydowych turbin i większego chłodzenia, nagle okaże się, że wjechałeś w świat, w którym „tanie ściganie” powoli zmienia się w drogi sport. Fajnie, by to była świadoma decyzja.
Codzienność z doprawionym i30N – ile komfortu zostaje
W serii i30N jest przyjazny na co dzień – wygodne fotele, rozsądne wyciszenie, sensowne spalanie w trasie. Po „pakiecie torowym” codzienność zmienia się wyraźnie.
Typowy zestaw: coilover + półslicki + twardsze poduszki silnika i skrzyni + torowe klocki. Efekty:
- auto staje się wyraźnie głośniejsze (opony i klocki),
- na dziurach i progach zwalniających trzeba zwalniać bardziej niż inni,
- pedał hamulca wymaga mocniejszego wciskania, co na co dzień bywa męczące.
Jeśli jednak tor to dla ciebie priorytet, ten kompromis szybko przestaje boleć. W zamian dostajesz sprzęt, który naprawdę potrafi dowozić stabilne, szybkie czasy okrążeń.
Dla kogo i30N jako baza torowa
Ten model ma sens, jeśli:
- jeździsz głównie na większe, szybsze tory (Poznań, Silesia, Ułęż),
- chcesz auta „do wszystkiego” – pracy, rodziny, toru,
- masz budżet na większe opony i poważniejsze hamulce,
- myślisz o realnej rywalizacji w klasach mocniejszych aut.
Jeśli zależy ci na dużej prędkości na prostych i stabilności przy 200+ km/h, a przy tym nie masz miejsca na drugie, stricte torowe auto, i30N spina te światy całkiem zgrabnie.

Charakterystyka Hyundai Elantra N – sedan w świecie hot hatchy
Elantra N to nietypowy wybór: sedan o torowym zacięciu. Technicznie bardzo blisko i30N, wizualnie i funkcjonalnie – inna bajka. Dłuższe nadwozie, inna aerodynamika, inna pozycja za kierownicą. Na torze przekłada się to na ciekawy, nieco „wyścigowy” charakter.
Nadwozie i aerodynamika – gdzie sedan daje przewagę
Dłuższy rozstaw osi i bardziej opływowa sylwetka poprawiają stabilność przy wysokich prędkościach. Na szybkich łukach i długich prostych Elantra N potrafi być „spokojniejsza” niż i30N, mniej nerwowo reaguje na boczny wiatr i korekty kierownicą.
Przy hamowaniu z dużych prędkości auto zachowuje się bardzo przewidywalnie. Przy dobrze ustawionej geometrii i oponach, Elantra N pozwala późno hamować w szybkie zakręty, dając kierowcy duży margines bezpieczeństwa na dohamowaniu.
Prowadzenie i pozycja za kierownicą – klimat „pół–GT”
W Elantrze N siedzi się trochę niżej, bardziej „zintegrowanym” z autem. W połączeniu z sedanową linią nadwozia daje to odczucie bardziej zbliżone do małego auta klasy GT niż typowego hot hatcha.
Na ciasnych sekcjach trzeba jednak wziąć poprawkę na:
- dłuższe nadwozie – trudniej „zawinąć się” w ciasne zakręty jak i20N,
- masę podobną do i30N – hamulce i opony pracują równie ciężko,
- trochę większy „moment bezwładności” przy gwałtownym przenoszeniu masy.
Za to w szybkich zmianach kierunku, na większych obiektach, Elantra N może dać więcej pewności niż hatch – zwłaszcza kierowcy, który lubi bardziej „stateczne”, przewidywalne reakcje.
Praktyczność i tor – plusy i minusy sedana
Przewaga sedana ujawnia się poza torem. Duży bagażnik spokojnie przyjmuje:
- drugi komplet kół na tor,
- narzędzia, płyny, lewarek,
- szpej typu kask, torba z ubraniami, drobne części.
Minusem jest czasem gorszy dostęp do przestrzeni bagażowej niż w hatchbacku – wkładanie i wyciąganie kół bywa po prostu mniej wygodne niż w i30N. Na torze nie ma to znaczenia, ale jeśli lubisz „ogarniaczkę” na paddocku co sesję, małe różnice w ergonomii potrafią irytować.
Modyfikacje Elantry N – co działa najlepiej
Mechanicznie wiele rozwiązań powtarza się z i30N, więc ścieżka rozwoju auta jest podobna. Różnica polega na tym, że sedan chętniej przyjmuje pakiet aero.
- Aero – sensowny spoiler lub skrzydło z tyłu, przedni splitter i dokładki progów potrafią na szybkich obiektach dać realny zysk w stabilności. Sedanowa bryła sprzyja „domknięciu” przepływu powietrza.
- Hamulce i zawieszenie – tak samo krytyczne jak w i30N. Bez porządnego układu hamulcowego i regulowanego zawieszenia trudno w pełni wykorzystać potencjał auta przy dużych prędkościach.
Codzienność z Elantrą N po torowych modyfikacjach
Sedan po „utwardzeniu” żyje trochę w dwóch św
